"Co chatka, to zagadka" myślę sobie, dotyczy to - jak mam wrażenie - mnie i wszystkich dookoła. Mając wybór, wybieram nie być ofiarą cudzych zachowań i nie wstydzić się tego, że jestem ich ofiarą (a my Polacy mamy mentalność szczególnie nastawioną na obwinianie ofiary), co oczywiście nie oznacza, że będę dalej tolerować cudze zachowania i nie stawiać granic. Czasem czuję sie niesprawiedliwie osądzona, ale pewnie ja też - niesprawiedliwie - osądzam. Czasem działam nieprzemyślanie i impulsywnie, czasem wychodzi na to, że impulsy kierowały mną słusznie. Jest pizza sygnowana przez Księżula w Żabce, dziecko odmawia, zakazuje kupna i twierdzi, że to ta sama pizza, którą zwykle tam kupuje, tyle, że droższa i w innym, sygnowanym "Muala", opakowaniu. A może jednak, choć z tej samej fabryki mrożonek, trochę inna, na przykład cięższa, bo ma więcej kalorii? Tak przy okazji: dziecko mnie rozbawia rozpoznając w czasie skakania po kanałach tureckie seriale "po jednej nutce...
Życie mnie kocha, prowadzi i wspiera - często powtarza to moja ulubiona Pati. I coś w tym jest. Co miało przyjść, to przyszło.
OdpowiedzUsuńMnie trudno byłoby w kilku zdaniach streścić moje oczekiwania i wymagania wobec partnera. Ot, ma być uczciwy i mam się przy nim dobrze czuć. To tak w skrócie, a w szczegółach mogłabym listę wydłużać bez końca i zupełnie się pogubić. Z R. przekonałam się, że potrzebuję nutki wariactwa, spontaniczności - ale odpowiedzialnie. Nie zniosłabym milczka, choć paplania trzy po trzy też nie lubię. Muszę rozmawiać!