jednak sprzątam liście

Zbieracz do liści - tak se. Gadżet, lepiej zbiera mi się liście z trawnika kosiarką.  Pracuję małymi kroczkami, bo i od listopada wywóz bioodpadów rzadszy, zaledwie raz na miesiąc, mam ponad trzy tygodnie do następnego terminu. Doszłam do wniosku, że jeże znajdą schronienie w lesie, do którego od brzegu podwórka mam troszkę ponad dwadzieścia metrów. Od schylania i grabienia serce biło mi szybko, uzbierałam cztery worki, ale jeszcze wysprzątanie do czysta przede mną. Zresztą, ostatki liści z klonu polnego jeszcze na drzewie, a z brzóz w ogóle mało co spadło. Jutro wolny dzień, ale będę zajęta obiadem dla dziadków, w niedzielę Wszystkich Świętych i nie za bardzo wypada. Zresztą w mojej rodzinie pochodzenia wierzy się, że we Wszystkich Świętych plączą się po ziemi dusze i w związku z tym nie powinno się wykonywać gwałtowych ruchów, bo taką duszę nieuważnie można "zebrać". Nawet siadając na krzesło powinno się na nie najpierw dmuchnąć, żeby usunąć siedzącą być może na nim duszę. Oczywiście, to zabobony. Zobaczę do niedzieli, jaka będzie pogoda i czy utrzyma mi się nastrój na ogród. 

Po południu byłam na manicure. Pani bardzo namawia mnie na manicure japoński, ale nie jestem przekonana, zresztą wyświetlił mi się filmik w necie, że za bardzo nie ma możliwości dezynfekcji narzędzi ku temu służących. I komu tu wierzyć?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy jestem osobą wysoko wrażliwą?

sierpniowy randek przypomniał sobie o mnie

co chatka, to zagadka