przemyślenia
Przejrzałam wpisy sprzed roku plus z ostatniego kwartału. W stosunku do zeszłego roku zmiana nastawienia do związków o sto osiemdziesiąt stopni, przynajmniej w stosunku do tego, co oficjalnie pisałam, bo z tego co w głębi duszy myślałam, już wtedy miałam poważne wątpliwości, czy chcę zmieniać swoje życie. Ale jednak jakaś część mnie żyła nadzieją na bycie w parze.
Teraz mam to, co lubię, bez zmiany trybu życia, poświęcania się i utraty całkowitej wolności - atencję i potencjał relacji.
***
Widzę też ruch na starym blogu. Wiele bym dała, by w czasie, gdy go pisałam i przechodziłam przez rozstanie i rozwód, było w sieci dostępnych tyle, co teraz materiałów o związkach, odpowiedzialności za zdradę, zachowaniach porzucających. Gdy ja sama metodą studiów wielu książek i rozmyślań latami dochodziłam do pewnych wniosków, teraz są one podawane w formie zwięzłych wpisów, rolek, postów czy też całych youtubowych dyskusji w tych tematach. Źródłem mojej depresji było między innymi zrzucenie przez mojego eksmęża odpowiedzialności za jego zdradę na mnie i moje uwierzenie w to, przyznanie mu racji. Dziś wiem, że działały nim schematyczne, psychologiczne mechanizmy. Czasu jednak nie wrócę.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.