w sobotę
wieczór spędzałam sama, jako że dziecko pojechało do ojca oglądać z nim mecz i Eurowizję, więc w tak zwanym międzyczasie odwiesiłam na moment konto na portalu randkowym. Skonstatowałam jednak, że mimo upływu trzech miesięcy od ostatniej mojej bytności tam nic się na nim nie zmieniło, dalej niektóre twarze i nicki te same, co szesnaście lat temu (odniosłam wrażenie, że niektórzy nawet zdjęć nie zmienili), a ci, którzy czekali na cud, nadal cudu się nie doczekali. Ci, którzy zaniżali swój wiek, dalej swój wiek zaniżali. Rozejrzałam się, skasowałam konto.
We wtorek polazłam do kina na "Diabły" ("Devils"). Tytuł wybrałam tylko dlatego, że ponoć pięćdziesiąt lat był to film zakazany; natomiast w świetle obecnej wiedzy o kościele i psychiatrii nie wydał mi się zbyt szokujący. No ale od jego nakręcenia minęło pół wieku, świat i podejście do kościoła kompletnie się zmieniło.
Wcześniej byłam w galerii handlowej, nabyłam kardigan w TK Maxx i kilka par majtek w Pepco. Ale głównie szukałam różowych korali - sznura o długości trzydzieści pięć centymetrów, nie znalazłam. Dzisiaj udało mi się zanieść łańcuszek do naprawy, co sprawia, że temat korali chwilowo odpuszczam.
Dzisiaj też idę do kina na "Czas, który nie nadszedł". W filmie grają Agata Kulesza, Bartosz Bielenia, Vanessa Aleksander i Maciej Musiał, co traktuję jako zapowiedź dobrze spędzonego czasu.
Gdy jechałam wczoraj wpół do siódmej wieczorem do miasta, uderzył mnie kompletny brak ruchu w Alejach (przynajmniej w pierwszej Alei). Miasto jakby wymarłe. W galerii handlowej o tej porze było trochę ludzi, ale na sali kinowej ze mną były tylko trzy osoby. Nie dziwi, że w referendum mieszkańcom udało się odwołać prezydenta miasta i wszystkich radnych, bo to jest teraz, krótko mówiąc, miasto emerytów. Śledzę sytuację w mediach, jest wysyp żali za utraconym korytem. Były prezydent mimo zarzutów prokuratorskich i zakazu wstępu do urzędu miasta twierdzi, że to wszystko, co go spotkało to "spisek i pomówienia", inna radna doszła do wniosku, że musi "zapytać swoją partię, co poszło nie tak". W komentarzach wygląda na to, że mieszkańcy przestali się bać wyrażać opinie co do dotychczasowego politycznego betonu. Jesteśmy pełni nadziei, ale też obserwujemy rzeczywistość, bo już co poniektórzy doszli szybko do wniosku, że ponownie będą kandydować, a i opozycja ostrzy sobie zęby na stanowiska, mimo że uważają miasto za pipidówę. Smaczku dodaje fakt, że były prezydent miasta w poprzednim państwowym zakładzie pracy dwadzieścia jeden lat temu złożył wniosek o urlop bezpłatny i teraz pracodawca ma się na zarządzie zastanowić, co zrobić z takim problematycznym pracownikiem. Ja nawet nie wiedziałam, że na urlopie bezpłatnym można przebywać dekadami. Paranoja.
P.S. znowu robię przegląd odzieży, tym razem wymieniam bieliznę. Stare biustonosze i majtki wyrzucam z żalem, bo naprawdę były ładne i kosztowały pieniądze, ale widać na nich wiele śladów noszenia i prania. A przecież jak padnę nieprzytomna na ulicy i będzie mnie brało pogotowie, to wypada mieć na sobie wyjściowy stanik.
Komentarze
Prześlij komentarz
Po kilku miesiącach przerwy ponownie włączam możliwość komentowania.
Tamta decyzja była świadoma — potrzebowałam ciszy i przestrzeni dla siebie po zakończeniu związku, którego końcowy etap to trudne doświadczenia z osobą popadającą coraz głębiej w nałóg.
Dziś jestem w innym miejscu, dlatego wracam do dialogu.
Jeśli chcesz coś tu zostawić — opinię, refleksję, swoje doświadczenie — będzie mi miło.
Zostawiam sobie jednocześnie prawo do moderowania tej przestrzeni tak, żeby pozostała bezpieczna i sensowna.
Proszę , zostaw swój komentarz podpisany.