mistrz ciętej riposty
Dzisiaj skończyłam pracę nad plikami wsadowymi i ich analizą dla audytora, pozostaje wysłanie wyników i mam nadzieję akceptacja. Teraz dopiero spojrzałam na papiery położone na moim biurku przez szefa i zdziwiłam się, że w czasie, gdy byłam na zdalnej pracy, był u mnie klient niewidziany od pół roku. A jednak dorosłość ma to do siebie, że nikt cię nie informuje, tylko samemu trzeba się umieć zorientować w sytuacji.
Wczoraj dzwonił L. akurat wtedy, gdy szykowałam się do pracy (jedną z zalet mojego szefa jest to, że nie wymaga restrykcyjnego pilnowania godzin obecności w biurze) i zamiast być przy komputerze, dopiero urzędowałam we własnej łazience. Oddzwoniłam dzisiaj, nie byłam dla niego zbytnio miła: na jego uwagę w sprawie używania Chata GPT, że myślał, że analizuję nim jakieś swoje psychologiczne rozkminy, odpowiedziałam, że odkąd nie jestem z nim, nie mam psychologicznych rozkmin. Rzadko jestem mistrzem ciętej riposty, ale to - uważam - udało mi się.
Dzisiaj obiad gotuje dziecko, fajnie, że mam to z głowy.
Wczoraj przyszedł zbieracz do liści. Jestem rozdarta między uporządkowaniem ogrodu, a odpowiedzią na apel animalsów i zostawieniem kryjówek z liści dla jeży.
P.S. Wróciłam do domu i czytam w necie o komedii w Sejmie z celebrytą bez licencji detektywa i aktywnym narkomanie.
U nas w parku poszli na kompromis i zostawili zagródki z liśćmi dla jeży :)
OdpowiedzUsuńNa razie liści nie sprzątam, koleżanka podpowiedziała, by zrobić to dopiero po pierwszym przymrozku, który sprawi, że wszystkie opadną. Myślałam trochę nad tematem i w sumie raczej sprzątnę tylko z trawnika, by trawa nie gniła pod nimi. Mam też miejsca w ogrodzie, gdzie z jednego dzikiego klonu spada niemal wszystko, a akurat trawnik tam nie rośnie.
UsuńBrawo! :) boska riposta :)
OdpowiedzUsuńdziękuję! dzisiaj za to spojrzałam na niego przychylniejszym okiem.
Usuń