dzień kanapki

w ogrodzie mam niemal wszystko porobione - sześć worków liści czeka na wywózkę.  Bardzo mało spada z brzóz, więc możliwe, że reszta porządków odbędzie się dopiero w marcu przyszłego roku. Tulipany posadzone prawie miesiąc temu. W zasadzie nic nie trzyma mnie przeciwko temu, by wieczorami zapodawać sobie filmy i seriale na streamingach w towarzystwie kołderki i dobrej kawy.

W trawie znalazłam listopadowego dmuchawca. Chyba szybko przeszedł z fazy wzrostu w puch, bo nie zauważyłam wcześniej koloru żółtego, tylko od razu biel.


Odebrałam łańcuszek z naprawy i czynem tym ostatecznie pożegnałam ideę jasnoróżowych korali o długości trzydziestu pięciu centrymetrów - kupię, gdy znajdę dokładnie takie i wolałabym znaleźć w tzw. realu, by nie ryzykować w ciemno.

Dziś przez moment zagubiłam się w czasie, w sensie nie wiedziałam, czy jeszcze jest poniedziałek, czy kończy się pracowy wtorek.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy jestem osobą wysoko wrażliwą?

co chatka, to zagadka

sierpniowy randek przypomniał sobie o mnie